Full resolution (JPEG) - On this page / på denna sida - VII
<< prev. page << föreg. sida << >> nästa sida >> next page >>
Below is the raw OCR text
from the above scanned image.
Do you see an error? Proofread the page now!
Här nedan syns maskintolkade texten från faksimilbilden ovan.
Ser du något fel? Korrekturläs sidan nu!
This page has never been proofread. / Denna sida har aldrig korrekturlästs.
Spojrzała na niego badawczo. Czy żartuje,
czy mówi poważnie? W wyrazie twarzy nie dostrze-
gła śladu ironji. Rzekła więc tonem banalnym:
— Tak. Czy nie lepiej jednak aby w pokoju
panował półcień? Nieprawdaż? A krzesła muszą być
nizkie, miękkie, na dworze niech szaleje zamieć,
deszcz i ciemności.
Potwierdził skinieniem głowy i spojrzał na
nią. Dagny była tego wieczora prześliczna. Ciemno-
niebieskie błyszczące oczy nadawały jasnej twa-
rzyczce jakiś wyraz niezwykły. Pomimo że zęby
jej nie odznaczały się białością, śmiała się często,
śmiała się nawet bez powodu. Wargi miała pełne
i ponsowe, więc uśmiech jej przykuwał do siebie
spojrzenia. Najszczególniejszym jednak było to,
że za każdym razem, gdy zaczynała mówić, policzki
jej oblewał delikatny rumieniec, który potym zni-
kał bez śladu.
Nagel chciał coś powiedzieć, lecz w tej samej
chwili pani Stenersen zawołała:
— Nie! naprawdę, adjunkt wymknął się cicha-
czem. Naturalnie, naturalnie! Temu człowiekowi
zaufać nie można. Zawsze ten sam! Spodziewam
się, że przynajmniej pan, panie adwokacie, pożegna
się ze mną przed odejściem?
Adjunkt wyszedł przez kuchnię, korzystając
z panującej wrzawy, blady, zmożony winem, zmę-
czony bezsennością, wymknął się cichaczem i nie
wrócił. Na wieść o jego zniknięciu wyraz twarzy
Nagla zmienił się w jednej chwili. Przez głowę
przemknęła mu myśl, że teraz może zaproponować
Dagny, iż zamiast adjunkta on odprowadzi ją do
domu. Nie odkładając swego zamiaru, zapytał ją
o to natychmiast. Błagał oczami, całą postawą,
pochyleniem głowy, wreszcie dodał:
110
<< prev. page << föreg. sida << >> nästa sida >> next page >>