Full resolution (JPEG) - On this page / på denna sida - XI
<< prev. page << föreg. sida << >> nästa sida >> next page >>
Below is the raw OCR text
from the above scanned image.
Do you see an error? Proofread the page now!
Här nedan syns maskintolkade texten från faksimilbilden ovan.
Ser du något fel? Korrekturläs sidan nu!
This page has never been proofread. / Denna sida har aldrig korrekturlästs.
nie wiem... wszystko możebne. Ale teraz niech pan
odejdzie, słyszy pan? — zawołała niecierpliwie.
Pauza.
Wciąż stał wpatrzony. Pierś jego poruszała
się szybko. Wreszcie zapanował nad sobą, ukłonił
się na pożegnanie. Czapkę upuścił na ziemię. Dro-
bną dłoń, której mu nie podała, tak silnie Ścisnął
obiema rękami, że aż krzyknęła. W jednej chwili
puścił białe paluszki, zrozpaczony, że jej ból spra-
wił. Stał i patrzał za nią, gdy odchodziła. Jeszcze
parę kroków, a zniknie mu z oczu. Nie ujrzy jej
nigdy! Nie! powiedziała to tak sobie, dla pozoru
tylko! A jednak łaski tej wyjednać nie zdołał! Krew
uderzyła mu do głowy, zagryzł wargi do krwi.
Odejdzie, odwróci się od niej, pełen gniewu i roz-
paczy... Jest przecież mężczyzną!... Dobrze, tak jak
jest, jest dobrze!... Żegnaj!
Wtym ona się odwróciła i rzekła:
— A nocami niech pan więcej do pastoratu
nie przychodzi! Proszę, niech pan tego nie robil
Więc to na pana Bisken szczekał tak zawzięcie
przez tyle nocy z kolei? Jednej nocy ojciec o mało
nie wyszedł na dziedziniec. Niech pan nie przy-
chodzi nigdy, słyszy pan! Mam też nadzieję, że
nie zechce pan sprowadzić nieszczęścia na nas
oboje.
Więcej nie powiedziała nic, lecz na dźwięk
jej głosu gniew jego miriął bez śladu. Potrząsnął
głową.
— [I to dzisiaj dzień moich urodzin! — zawo-
łał. Twarz zasłonił ręką i odszedł.
Patrzała za nim. Zamyśliła się chwilę, potym
podbiegła ku niemu i wzięła go za rękę.
— Niech mi pan daruje. Jak mogłam o tym
zapomnieć?... To bardzo źle z mojej strony... Nie
201
<< prev. page << föreg. sida << >> nästa sida >> next page >>