Full resolution (JPEG) - On this page / på denna sida - XVI
<< prev. page << föreg. sida << >> nästa sida >> next page >>
Below is the raw OCR text
from the above scanned image.
Do you see an error? Proofread the page now!
Här nedan syns maskintolkade texten från faksimilbilden ovan.
Ser du något fel? Korrekturläs sidan nu!
This page has never been proofread. / Denna sida har aldrig korrekturlästs.
siedzieć z panią sam na sam. To taka rozkosz
słuchać, jak się pani śmieje...
Nie odpowiedziała nic i oczy spuściła.
Rozmawiali dalej. Nagel ze swego miejsca
cały czas mógł widzieć stolik, przy którym sie-
działa Dagny.
Upłynęło parę minut. Panna Andresen po-
deszła, rzuciła słów kilka, odpiła parę haustów ze
swojej szklanki i znowu znikła.
Wtym Dagny wstała z krzesła i zbliżyła się
do stolika Nagla.
— Jak się tu państwo dobrze bawią— rzekła,
a głos jej drżał lekko... Dobry wieczór, Marto!
Z czego się państwo tak śmiejecie?
— Bawimy się, jak umiemy — odparł Nagel.
Ja plotę różne głupstwa, a panna Gude jest tak po-
błażliwa, że się nawet śmieje... Może pani pozwoli
szklaneczkę wina?...
Dagny usiadła.
W sali rozległ się grzmot oklasków. Pod
pretekstem zobaczenia, co się tam dzieje, Marta
wstała. Oddaliła się o parę kroków, potym, od-
wracając głowę, zawołała: „Sztuki magiczne, mu-
szę je zobaczyć!” Z temi słowy odeszła.
Pauza.
— Opuściła pani swoje towarzystwo — rzekł
Nagel. Chciał dodać coś jeszcze, lecz ona prze-
rwała:
— A pańska dama opuściła pana!
— Tak, lecz wróci. Nieprawdaż, co za orty-
ginalna powierzchowność panny Gude. Dziś jest
rozbawiona, jak dziecko.
Na to Dagny nie odpowiedziała nic, tylko
zapytała:
— Pan wyjeżdżał?
— Tak.
<< prev. page << föreg. sida << >> nästa sida >> next page >>