Full resolution (JPEG) - On this page / på denna sida - VIII
<< prev. page << föreg. sida << >> nästa sida >> next page >>
Below is the raw OCR text
from the above scanned image.
Do you see an error? Proofread the page now!
Här nedan syns maskintolkade texten från faksimilbilden ovan.
Ser du något fel? Korrekturläs sidan nu!
This page has never been proofread. / Denna sida har aldrig korrekturlästs.
Potym, wyciągając ku mnie rękę, rzekła:
— Teraz chodź! Wyprowadzę cię na drogę.
Wyszliśmy z baszty i, ręka w rękę, skierowa-
liśmy się do lasu. Słońce rzucało swe promienie
na złote jej włosy. Oczy miała przecudne, czarne.
Otoczyłem ją ramieniem i dwa razy pocałowałem
w czoło, potym upadłem przed nią na kolana.
Drżącemi rękami zdjęła z siebie czarną wstążkę
i obwiązała nią moją rękę. Przytym płakała i wy-
glądała bardzo wzruszona,
Zapytałem:
— Czemu płaczesz? Opuść mnie, jeżeli czym-
kolwiek zawiniłem względem ciebie!
Lecz ona rzekła tylko:
— Czy widzisz miasto?
—- Nie — odparłem. Dotąd nie widzę. A ty?
— Wstań i idźmy dalej!
Tą samą ścieżką szliśmy dalej, wstępując ze
wzgórza na wzgórze. Stanąłem znowu, przyciągną-
łem ją do piersi i rzekłem:
— Czemu cię pokochać musiałem?! Obecność
twoja napełnia mię szczęściem!
Zadrżała w moich objęciach, pomimo to od-
powiedziała tylko:
— Teraz muszę wracać. Zapewne widzisz już
miasto?
— Tak — odparłem — oczywiście, ty je wi-
dzisz także?
— Nie.
— Dlaczego nie? pytam.
Odsunęła się i spojrzała swemi pięknemi, du-
żemi oczami. Odchodząc ukłoniła się nizko na
pożegnanie. Zrobiła parę kroków, odwróciła się
znowu i raz jeszcze popatrzyła na mnie.
Wtedy dopiero spostrzegłem, iż oczy jej też
były ślepe...
136
SPYWARE >
TOMIE: ISS
<< prev. page << föreg. sida << >> nästa sida >> next page >>