Full resolution (JPEG) - On this page / på denna sida - IX
<< prev. page << föreg. sida << >> nästa sida >> next page >>
Below is the raw OCR text
from the above scanned image.
Do you see an error? Proofread the page now!
Här nedan syns maskintolkade texten från faksimilbilden ovan.
Ser du något fel? Korrekturläs sidan nu!
This page has never been proofread. / Denna sida har aldrig korrekturlästs.
— Odbędzie się bazar, duża zabawa wie-
czorna... czyż pan o tym nie słyszał? Ja także we-
zmę udział w żywych obrazach: tak postanowiła
panna Dagny.
— Tak?—rzucił Nagel zamyślony. Tak, tak...
ciągnął po chwili—oczywiście, w najkrótszym prze-
ciągu czasu dostanie pan nowy surdut... Tak, nowy
surdut zamiast starego. Adwokat Reinert mówił
mi dzisiaj, że zupełnie o nim zapomniał, w tych
dniach jednak spełni obietnicę. W gruncie rzeczy
to nie jest zły człowiek. Tylko niech pan zapa-
mięta jedno: nie powinien mu pan nigdy dzięko-
wać! Nigdy, pod żadnym pozorem, nie powinien
pan, wspominać mu o surducie: on nie chce po-
dziękowania. Zrozumiał pan? Byłoby mu bardzo
przykro—mówił—gdyby mu pan za tę małą przy=
sługę dziękował. Zresztą zgodzi się pan sam, że
ze strony pana byłby to wielki nietakt przypomi-
nać mu o tym wszystkiem... Przecież z hotelu wy-
leciał pijany, w połamanym kapeluszu. Nieprawdaż?
— Oczywiście.
— Upokorzyłem go wtedy bardzo, jak panu
wiadomo: w obecności tylu ludzi nazwałem go
psem. Przeprosiłem go za to, ale, naturalnie, lepiej
o tym nie wspominać... Otóż, weźmie pan surdut
i słowa nie powie. Stryjowi także niech pan nie
mówi... Żywa dusza wiedzieć nie powinna: adwo-
kat wymagał tego stanowczo. Rozumie pan prze-
cież, że byłoby mu bardzo nieprzyjemnie, gdyby
się po mieście rozeszło, że ludzi obraża, a potym
winę swoją stara się podarkami okupić.
— Naturalnie, rozumiem to doskonale.
— A więc sprawa załatwiona?
— Tak, nie powiem nic.
— Dobrze... Ale... panie, dlaczego nie rozwozi
pan węgla wózkiem?
153
<< prev. page << föreg. sida << >> nästa sida >> next page >>